Adam Sieńko Kandydat na Burmistrza Augustowa
  • O kandydacie 1

    Adam Sieńko

    Kandydat na Burmistrza Miasta Augustów

    Zgoda Współpraca Rozwój

  • O kandydacie 2

    Adam Sieńko

    Kandydat na Burmistrza Miasta Augustów

    Zgoda Współpraca Rozwój

  • O kandydacie 3

    Adam Sieńko

    Kandydat na Burmistrza Miasta Augustów

    Zgoda Współpraca Rozwój

  • O kandydacie 4

    Adam Sieńko

    Kandydat na Burmistrza Miasta Augustów

    Zgoda Współpraca Rozwój

O Adamie Sieńko

Adam Sieńko urodził się w 1960 r. i wychował w Augustowie. Był podopiecznym przedszkola przy ul. Kasztanowej, następnie uczył się w Szkole Podstawowej nr 4 i w Liceum Ogólnokształcącym im. G. Piramowicza. Ma wykształcenie wyższe i tytuł doktora nauk leśnych.Pracował jako dyrektor Biebrzańskiego Parku Narodowego, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Ma kilkunastoletnie doświadczenie zawodowe w Lasach Państwowych w Nadleśnictwie Augustów, Rajgród i Knyszyn. Aktualnie pracuje w Nadleśnictwie Augustów. Był zastępcą burmistrza Augustowa. Jest autorem i realizatorem wielu projektów sfinansowanych ze środków krajowych i zagranicznych. W swoim dorobku posiada liczne publikacje. Od ponad 30 lat jest żonaty. Ma czworo dzieci, wszystkie mają wykształcenie wyższe i są samodzielne. Troje z nich ma założone rodziny.

Miłość do Augustowa przechodzi u nas z pokolenia na pokolenie

Adam Sieńko – kandydat na burmistrza Augustowa opowiada szczerze, jak na spowiedzi, o swojej rodzinie, miłości, dzieciach i wnukach. Co robi w wolnym czasie i czym się interesuje. I jak to się stało, że jego małżeństwo jest „branżowe”.

Augustów znów może być wielki i szanowany, a mieszkańcy zamiast z niego emigrować będą wracać – wierzy Pan, że po „ciemnym okresie” ostatnich 4 lat można wrócić do normalności?

Zaklinam Obiecuję i daję słowo się i przysięgam, że tak się stanie. Przecież to moje rodzinne miasto. Miasto, które ma niebywały potencjał. Największy ze wszystkich w województwie. Szkoda tylko straconego czasu...

Co to znaczy w Pana przypadku rodzinne miasto?

Moja rodzina, zarówno od strony mamy jak i taty jest związana z Augustowszczyzną od pokoleń. Kiedyś zrobiłem z ciekawości swoje drzewo genealogiczne. Doszedłem do I połowy XIX wieku i wszyscy moi przodkowie pochodzili właśnie z tej naszej, wspólnej ziemi. Dla mnie Augustów to coś więcej niż miasto. To całe moje życie. Mój dziadek walczył podczas wojny, by Augustów był wolnym, polskim miastem.

Opowie Pan coś więcej?

Dziadek – [IMIE] Piotr Stankiewicz służył w armii generała Andersa. Przeszedł pół świata, by wrócić do rodzinnego miejsca. Przez Ukrainę, Irak, Iran, Afrykę. Walczył pod Monte Casino – bo wierzył, że swoją determinacją i ambicją można zmieniać świat. Nawet ten swój lokalny. Jego droga do naszego Augustowa liczyła dziesiątki tysięcy kilometrów i niewyobrażalnych cierpień, których doznał zarówno od Sowietów jak i Niemców. Wówczas mógł wybrać każde bezpieczniejsze miejsce dożycia, na przykład na Zachodzie Europy. Ale kochał Augustów Augustowszczyznę. I to jest u nas przekazywane z pokolenia na pokolenie. On tak nauczył moją mamę. Moja mama i tata mnie. A ja swoje dzieci

Kim są Pańscy rodzice?

Dobrali się wręcz idealnie i modelowo. Oboje są nauczycielami. Mama uczyła matematyki w Szkole Podstawowej nr 4 im. Marii Konopnickiej, a tata przedmiotów zawodowych w Zespole Szkół Zawodowych. I oboje kochali swoją pracę i możliwość przekazywania swojej wiedzy innym i kontaktu z młodzieżą.

A stare przekleństwo mówi „obyś uczył cudze dzieci”

(śmiech) W tym przypadku to była nobilitacja i olbrzymie wyróżnienie.

Jak się poznali?

Można powiedzieć, że tata mamę wykołysał (śmiech)

Teraz to Pan mnie zainteresował niesłychanie...

Tata jest o 3 lata starszy i był bliskim sąsiadem. Przychodził więc czasem do „małej dzidzi” i bawił ją jako już starszy sąsiad (śmiech). Więc gdy mówię, że znają się od dziecka to nie jest to przenośnia.

I od najmłodszych lat słodko chodzili razem za rękę?

Aż tak to nie było (Adam chwilę się śmieje zanim wraca do rozmowy). Ale zakochali się w sobie na zabój jako nastolatkowie. I już siebie nie opuścili.

A historia Adama i [IMIE ŻONY] Bogda Sieńko?

Pobraliśmy się, jak miałem 22 lata. Ale swoją żonę poznałem w liceum. Dokładnie to na obozie biologów w Błaskowiźnie nad jeziorem Hańcza Płaskowiźnie. Wyszliśmy na nocne liczenie sów i tak dokładnie je policzyliśmy, że jesteśmy razem do dziś (śmiech)

To taka branżowa miłość

A żeby Pani wiedziała. Bo oboje studiowaliśmy później nauki biologiczne. Ja Wydział Leśny na Akademii Rolniczej w Krakowie , a Bogda na Uniwesytecie Jagiellońskim Biologię .

Słyszałam, że miał Pan nietypowy pojazd ślubny

To bardzo dobre określenie. Rzeczywiście do ślubu pojechaliśmy... tramwajem. Dokładnie tramwajem linią nr 7. Po prostu nie było nas stać na luksusy. Do tego zaprosiliśmy rodziców trochę bez ich zgody na ślub do Krakowa Nie mieliśmy bogatych rodziców, którzy mogli nam coś załatwić, czy dać od ręki. Na wszystko było trzeba bardzo ciężko pracować. A do tego jeszcze doszły represje reperkusje związane z moją działalnością w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. Ale to był jeden z najpiękniejszych dni najpiękniejszy dzień w moim życiu

Skoro żonę poznaliśmy to czas też na dzieci

Mamy czwórkę. Pierwsze urodziło się rok cztery lata po ślubie po ślubie. Emil. Następny był Jakub, Magdalena i Bartek. Ze wszystkich jesteśmy tak niesamowicie dumni! Emil ukończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Kuba poszedł w ślady ojca i skończył wydział leśny tylko że na SGGW w Warszawie. Madzia fizjoterapię na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku. A Bartek studiował w Suwałkach. Wszyscy są niezwykle zaradni. No i muszę się pochwalić, że od roku jestem podwójnym dziadkiem.

Gratulacje!

Emil ma malutką i przesłodką Antosie Antosia, a Kuba równie uroczą Zosię. Razem tworzymy najlepszą drużynę na świecie. Wszyscy spotykamy się regularnie, wspieramy i pomagamy.

Po trudnych studiach wróciliście do Augustowa? Dlaczego, skoro prawdziwą karierę można było zrobić wówczas wyłącznie w dużych miastach, a Kraków był idealnym miejscem?

Bo kochamy Augustów i nie wyobrażamy sobie życia poza nim. Przecież to najlepsze miejsce na świecie! Tutaj nawet las wygląda i pachnie dla nas lepiej niż gdziekolwiek indziej. Kariera nie jest w życiu najważniejsza. Tym bardziej, że oboje jesteśmy typem społeczników, a nie karierowiczów. Jeżeli cokolwiek robimy to z myślą o wspólnym dobru. Tak zostaliśmy wychowani.

Ale porozmawiajmy o ścieżce zawodowej. Jaki jest największy Pański sukces?

To będzie bardzo nieskromne, ale udało się mi i mojemu zespołowi odbudować w Polsce bartnictwo. Kiedyś to była jedna z najważniejszych dziedzin gospodarki w XVI wiecznej Polsce. Później całkowicie zamarło. Odtworzyliśmy je praktycznie od zera. W 2002 roku znaleźliśmy kontakt do najstarszych jedynych żyjących uprawiających nieprzerwanie od stuleci bartników z Parku Narodowego Szulgan Tasz położonego na południu Uralu. Później nawiązaliśmy stosunki z prężnie działającym w tej branży Sulgan-Tash aż zza Uralu. Tam, pracownicy parku narodowego zawodowo zajmowali się bartnictwem. Wiele się od nich nauczyliśmy, ale nie przerzuciliśmy ich tradycji tylko know-how. My odtworzyliśmy, na bazie ich wiedzy, naszą polską tradycję.

Bardzo ważne było też dla mnie obronienie doktoratu. W 2010 roku stałem się dr inż. Adamem Sieńko (śmiech).

A hobby?

Uwielbiam podróżować, poznawać nowe kultury, nowych ludzi. Dzięki temu wiele się ucze i dowiaduje. Kocham Baszkirię i Daleki Wschód. Mam już nawet takie zboczenie zawodowe, że wszędzie gdzie jestem, odwiedzam parki narodowe i krajobrazowe. Sprawdzam, jak to jest poukładane w innych krajach.

Książki też Pan czyta przyrodnicze?

Na szczęście nie. Lubię fantastykę i historyczne ale bardziej fabularyzowane. Idealnie pisał Umberto Eco.

Film? Kino? Serial?

Seriale kradną za dużo czasu. Nie chce być ich zakładnikiem. Ale filmy oglądam bardzo chętnie. Wojenne albo sci-fi.

Skoro jesteśmy przy tym temacie to jaka jest ulubiona Pańska aktorka?

Magdalena Popławska. Nawet razem zagraliśmy w jednym filmie. Oczywiście musiał wiązać się z moją pasją – bartnictwem. Nazywał się więc „Łowcy miodu”.

To na koniec zapytam przewrotnie: Po co Pan startuje na burmistrza Augustowa. Przecież Panu to niepotrzebne?

Mi nie. Ale dla Augustowa tak! Chcę, by to miasto znowu stało się prężnie rozwijającym ośrodkiem, o którym w Polsce mówi się wyłącznie dobrze. Przejechałem pół świata i powiem szczerze: Nie ma lepszego miejsca do życia niż Augustów. Tylko trzeba tutaj posprzątać (śmiech) przywrócić normalne funkcjonowanie i rozwój. Chciałbym aby moje wnuki związały swoją przyszłość z miastem, które zaoferuje im optymalne warunki pracy i życia.

Puszcza Augustowska uczy pokory, ale daje także dużo optymizmu.